Miewam napady chorobliwego czytelnictwa.
Właśnie wpadłam w ciąg.
Niestety dosłownie.
Nieważne co mam do zrobienia, jak mnie nachodzi, to ważne jest tylko jak zakończy się akurat to co czytam.
Nie, żebym czytała szybko. Raczej wolno.
Sytuacja taka rozwala mi cały porządek dnia, wymyka się spod kontroli. Niech się pali, wali - ja czytam.
Nieraz po takim ciągu obiecywałam sobie poprawę.
Jedyną metodą jest wogóle nie czytać.
Odkryłam JO Nesbo i jego twórczość - jestem przy piątej jego książce (mam apetyt na jedenaście).
Pewnie nie przestanę, dopóki nie wyczytam wszystkich liter z kolejnych powieści.
Wiadomo, lektura jest to lekka, łatwa i przyjemna.
W większości akcja kryminałów rozgrywa się w Norwegii.
Norwegia jest dla mnie miejscem szczególnym (w zasadzie nie wiem czemu?).
Byłam w Oslo i czytając powieść, która się tam rozgrywa widzę miejsca w których się ona toczy
Podoba
mi się taki stan. Tak sobie czytam i wychwytuję różne, rzucane
mimochodem informacje o zwyczajach, historii, opiniach jakie Norwedzy sami mają o
sobie.
Zastanawiam się, na ile mogę opierać swoje opinie, wiedzę o np. Norwegii, obserwując to, co w swych fikcyjnych przecież powieściach przedstawia autor?
Pisze ją jednak swojak o swoich. Wiadomo - takim typem książki
rządzą określone zasady: zawiązanie, rozwój i zakończenie akcji. W
międzyczasie jednak poznajemy bohaterów, którzy tak a nie inaczej
zachowują się, wyrażają opinie na różne tematy - bo tak stworzył ich autor - dziecko tej ziemi.
A ja mogę porównać te opinie do mojego widzenia świata.
Szczęśliwie dotychczas fabuła kończyła się dobrze, tzn główny bohater przeżył (nienawidzę powieści ze złym zakończeniem - mam wtedy ochotę znaleźć i pobić autora - a frustracja spowodowana takim zakończeniem długo pozostaje).
niedziela, 27 lipca 2014
czwartek, 10 lipca 2014
Czyste sumienie
Czyste sumienie to wynalazek diabła (Albert Schweitzer)
Marzy mi się życie w kraju w którym nie przyjdzie mi do głowy strach, że nie uzyskam pomocy medycznej (w jakiejkolwiek chorobie) z powodu możliwości wykorzystania przeciw mnie klauzuli sumienia.
Może powie ktoś, że przesadzam, sprawa o której bębni cała Polska zupełnie jest inna...
Pewnie tak.
Pewnie wszyscy mają rację.
W ostateczności jednak, to mnie dotyczy ewentualne cierpienie
Medycyna się rozwija. Może wkrótce będą nowoczesne terapie , wobec których ktoś nabierze wątpliwości moralnych?
Kto wie jaka przed nami przyszłość?
Jeśli chodzi o kobiety i ich prawa, to akurat mężczyźni wiedzą lepiej co dla nich jest dobre.
Co tam dobre?
Najlepsze.
Zwłaszcza starzy, bez rodzin, dzieci i zobowiązań.
Akurat oni są czystsi niż śnieg i pielęgnują swoje czyste sumienia.
Choćby po cudzych trupach te sumienia wypielęgnowane.
piątek, 20 czerwca 2014
Troki -pierwsza stolica Litwy
| Zamek położony jest na jeziorze. | Niezwykle urokliwa lokalizacja. |
| Mapa jeziora i wyspy na której wybudowano twierdzę |
| Poglądowa makieta wewnątrz zamku |
| W drodze na Zamek w tym miejscu dają pyszne regionalne - karaimskie jedzenie. | Palce lizać:) |
| Do obrony sprowadzono z Krymu Karaimów - lud niezwykle | waleczny |
Zaczarowane miejsce- pełne sił przyciągania.
Jeszcze dobrze nie wyjechałam z Trok, a już zrobiło mi się żal.
Chętnie przyjechałbym ponownie.
środa, 18 czerwca 2014
Wilno
| Góra Zamkowa |
Ok. roku 1323 Giedymin przeniósł swoją siedzibę z Trok do Wilna i prawdopodobnie wzniósł drewniany gród
na Górze Zamkowej. W czasie rządów Olgierda nastąpił w 1365 roku najazd
Krzyżaków na Wilno podczas którego spłonęła większość zabudowy.
Następny najazd Krzyżaków miał miejsce w 1383 r. Po oblężeniu ponownie
zdobyli miasto i je spalili. Przełomowym rokiem dla Wilna był rok 1387.
Wielki książę litewski i król polski Władysław Jagiełło w tym właśnie roku w konsekwencji zawartej unii z Polską w Krewie w 1385 r. zorganizował w Wilnie uroczystość Chrztu Litwy, oraz w tym samym roku nadał mu prawa miejskie magdeburskie. - za Wikipedią.
No i wiadomo dlaczego Polacy i Litwini chcieli dać łupnia Krzyżakom:)
| Wejście na teren Starego Miasta pod Ostrą Bramą |
| Wizerunek Matki Boskiej Ostrobramskiej - miejsce żywego kultu |
| Donice z kwiatami w oknach |
| Pan handlujący kwiatami na hali targowej |
| Idąc uliczkami Starego Miasta |
| Widok z Góry Zamkowej na nowoczesne Wilno |
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Praga - sztuka obserwowana z ulicy
Wracam jeszcze do Pragi.
Gdybym miała dużo pieniędzy, na pewno bym kupiła w Pradze jakiś szkic.
Bardzo mi się podobały.
Oto mała próbka tego co można podziwiać.
| “daj pokojowi szansę” - ściana Johna Lennona |
| Pomnik ofiar komunizmu -im dalej rzeźba stoi - niknie osoba |
| Na moście Karola |
| Witryna sklepowa |
| Tańczący dom |
| Witryna sklepowa |
niedziela, 8 czerwca 2014
Rodzice
Wczoraj przyszła moja mama i mówi:
-Kwiaty, co to je spryskałaś uschły (więdły, pomyślałam - choroba grzybowa, pryskając swoje spryskałam i jej).
Poczęstowałam ją upieczonym wcześniej plackiem
- Nie lubię twojego placka.
Włożyła palec do doniczki z kwiatkami.
-Jak ich nie podlejesz, to je zniszczysz.
Nieważne, że kipią dorodnym kwieciem - na pewno je zniszczę.
A wszystko to, bo ona jest szczera, mówi zawsze prawdę i działa w moim najlepszym interesie.
piątek, 30 maja 2014
Praga - ten się śmieje, kto się śmieje ostatni
Polak przebywający w Bohemii czuje się jak po zażyciu pewnej rozweselającej roślinki.
Ciagle ma powód do radości.
Szczerzy zęby niemalże cały czas.
Wsiada do metra i słyszy: ...wystup a nastup...,
każą mu wysiadać na "zastawce" lub "stanice"(tramwaj).
Słucha, że ktoś jest frajerem - podąża za wzrokiem mówiącego , a tu modniś stoi.
Rozgląda się
| reklama piwa |
| Miniaturowe książeczki w jednym z antykwariatów |
| Przed wystawą EXPO |
Siedzi już tam grupa amerykańskich głodomorów wcinająca o 11 przed południem, obiad.
Niemrawo grzebią sztućcami w talerzach. Cóż - co kraj to obyczaj.
Rozsiadamy sie przy stoliku - zamawiamy kawę.
Zdajemy sobie sprawę, że w centrum ceny są wygórowane, a płacić trzeba nawet za rozsypaną sól, czy powietrze którym się oddycha.
Stwierdzając - bogatemu wszystko wolno- rozpoczynamy delektowaniem się nadzwyczajnymi urokami okolicy.
Po paru minutach pojawia się kelner z zapytaniem, czy może zabrać filiżanki?
Lokal posiada w ofercie pyszne danie obiadowe...
Sięga ręką po filiżanki - na co my z uśmiechem - nie, jeszcze kawa nie wypita.
Siedzimy, relaksujemy się. Słoneczko świeci, ludzie snują si po uliczkach. Oprócz nas i Amerykanów, gości w lokalu pod chmurką nie ma.
Znowu pojawia się kelner.
Wyciąga rękę po filiżanki z nie dopitą kawą. Oferuje pyszne dania obiadowe.
Protestujemy - chcemy dopić swoją kawę. Kelner niechętnie odchodzi z pustymi rękami.
Czujnie się jednak nam przypatruje.
Jedna z Amerykanek uśmiecha się porozumiewawczo.
Dopijamy szybko kawę - prosimy o rachunek.
Kelner po raz kolejny oferuje pyszne dania obiadowe.
Śpiesznie opuszczamy lokal.
Wracając do początku pobytu w Pradze.
Noclegi zamawiałam przez internet płatne w euro.
Zakupiłam w kraju odpowiednią ilość waluty. Po przybyciu, chcę płacić. Recepcjonistka z uśmiechem na to, że oni pobrali już mi z konta należność.
Po powrocie sprawdziłam. Pomijając bankowe przeliczniki było 10% drożej.
Nie ma pobytu bez degustacji kuchni lokalnej.
Wybraliśmy się na późny posiłek. Lokal polecany przez przewodniki.
Wchodzimy.
Wszystko nam się podoba.
Przemiła obsługa.
Pani zapisuje na kartce, ile zapłacimy za kolejne składniki posiłku.
Uznajemy, że nie są to wygórowane ceny.
Marynowane żeberka podane w chlebie przybrane warzywami robą wrażenie.
Ślinianki na ten widok pracują, pyszne piwko zaostrza tym bardziej apetyt.
Zapominamy, że zanim pojawiło się danie pani podeszła i podniosła cenę jednego ze składników o 10%.
Jesteśmy zachwyceni.
Siedzimy, degustujemy, humory poprawiają się.
Jesteśmy pod wrażeniem.
Czas płacić.
Pani podchodzi z ołówkiem w ręku i liczy.
Liczy...
Spogląda na nas.
Liczy...
Zdążyłam pomyśleć, że mogliby kogoś bardziej gramotnego zatrudnić.
W końcu jest efekt.
30% więcej w stosunku do cen z karteczki :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)