środa, 30 września 2009
poniedziałek, 28 września 2009
Przekręty- nasza specjalność?
Okazuje się, że u nas w kraju zdecydowanie lepiej nie przestrzegać prawa niż to robić.
1. Taki na przykład kierowca.
Jeśli stara się o prawo jazdy to musi zapłacić, trudzić się, uczyć, jeździć na egzaminy, narażać na stres po to tylko aby nabyć upragniony papierek uprawniający go do poruszania się po drogach.
Jak go złapią płaci mandat, w najgorszym wypadku traci prawko i od nowa zapętlamy się, zapętlamy.
Gdy delikwent jedzie bez uprawnień, to właściwie nikt mu nic zrobić nie może( niczego zabrać).No może zostać pouczonym jak to źle postępuje.
2. Złodziej
Jeśli kradnie w sklepie za stosunkowo małą wartość(do 250zł), to jest niska szk0dliwość czynu i zwykle otrzymuje upomnienie.
Natomiast gdyby przyszło do głowy sprzedawcy nagrać złodzieja na gorącym uczynku i puścić na you tube to grozi mu kara więzienia za zniesławienie.
3. Prywatyzacje
Proszę jak sobie radzi nasza elita(p. Marczuk- Pazura-jako pośredniczka).
Po co starać się, wykazywać, uczestniczyć w przetargach jak i tak wiadomo dla kogo jest co przeznaczone?
4. Gwiazdy
Niewątpliwie pan R. Polański jest gwiazdą pierwszej wielkości. Gdyby w Polsce zrobił to co zrobił, po 10 latach uległoby przedawnieniu.
A ci Amerykanie naszemu bohaterowi ze skłonnością do młodych dziewcząt, nie dają spokoju( bo tak właściwie to tylko jedna jest udokumentowana) przez ponad 30 lat.
5. Biznesmeni
Są tacy co biznes rozkręcają za cudze pieniądze( dostawców, producentów, itd.). Ponieważ likwidują firmę która to robiła są bezkarni. Mogą otwierać następne i jak sprawy przycichną, od nowa to samo.
Właściwie nikomu nie zależy aby zlikwidować prawnie takie procedery.
6. Budowlanka
Tu to właściwie jest wolna amerykanka. Jeden robi plany, przestrzega, pilnuje, zżyma się, drugi stawia co chce- i tak po jakimś czasie będzie dobrze.
Wszyscy widzą jak jest. I co z tego?
Widać decydentom, ustawodawcom pasuje taki stan rzeczy jeśli rozporządzenia i ustawy wychodzą z błędami merytorycznymi.
Myślę jednak, że będzie lepiej:)
Bo tak chcę
Proszę wsłuchajcie się w słowa tej piosenki:)
niedziela, 27 września 2009
Żebyś się nie zdziwił
Jak się ktoś naogląda telewizji, to później robi takie oczy gdy przechodzi do świata rzeczywistego.
Jak się to Wam podoba?
sobota, 26 września 2009
Taniec i śpiew
Taka piękna pogoda. Piękny wrzesień. Trzeba wykorzystać.
Może potańczymy?
Uczmy się od najlepszych:)
Później można zwolnić. Ewentualnie tylko posłuchać:
Może potańczymy?
Uczmy się od najlepszych:)
Później można zwolnić. Ewentualnie tylko posłuchać:
Książki na poprawę humoru-wybieramy
Porównam dziś dwie ostatnio przeczytane książki na poprawę humoru.
1"Sprzedawca broni" H.Laurie oraz
2"Homo bimbrownikus" A.Pilipiuka
Pozycja pierwsza jest książką w wydaniu tradycyjnym. Mamy powoli rozwijającą się akcję. Zapoznajemy głównych bohaterów, zaprzyjaźniamy się, zaczynamy ich lubić. Stajemy po ich stronie gdy wpadają w tarapaty. Główną zaletą książki są błyskotliwe dialogi, inteligentne, śmieszne, wzbudzające podziw( autor grywał w kabaretach, co zapewne ułatwia napisanie ironiczno-cyniczno- śmiesznej konwersacji jego bohaterów). Ja miałam wrażenie, że sam autor się sobą zachwyca:)
Pozycja druga to jakby wejście w cudzy sen. Są takie stany snu,gdy mamy świadomość , że śnimy, ale możemy trochę wpływać na to co się nam śni.
Autor zaprasza nas do takiego świata, gdzie wszystko według akceptowanych ogólnie standardów stoi na głowie . Bohater pozytywny to nie super men, tylko stary pijak, egzorcysta, bimbrownik, plugawy degenerat znany władzom świeckim jak i kościelnym z nie najlepszej strony.
A.Pilipiuk (archeolog po UW) zaprasza nas do swojego świata wyobraźni.
Ja się nie nudziłam.
Naszemu zorganizowanemu światu pełnemu zakazów i nakazów przeciwstawione jest podejście na zdrowy rozum.
Skonfrontowane są plemiona Słowian, druidów, neandertalczyków oraz nas- ludzi sukcesu:). Mamy światy równoległe, przenoszenie w czasie, zaklęcia, amulety, egzorcyzmy.
Mamy też oko puszczone przez autora do czytelnika, gdy narrator w pewnym momencie stwierdza, że trochę chyba przesadził:)
Ta książka jest zaproszeniem do wspólnej zabawy, z nieustanną u Pilipiuka pochwałą radowania się chwilą w zwyczajnym życiu.
Tak bym to widziała.
Co bym poleciła?
H.Laurie to błyskotliwość.
A.Pilipiuka to świeżość. Trochę jak zajmująca gra komputerowa:)
Co kto lubi, najlepiej obie:)
1"Sprzedawca broni" H.Laurie oraz
2"Homo bimbrownikus" A.Pilipiuka
Pozycja pierwsza jest książką w wydaniu tradycyjnym. Mamy powoli rozwijającą się akcję. Zapoznajemy głównych bohaterów, zaprzyjaźniamy się, zaczynamy ich lubić. Stajemy po ich stronie gdy wpadają w tarapaty. Główną zaletą książki są błyskotliwe dialogi, inteligentne, śmieszne, wzbudzające podziw( autor grywał w kabaretach, co zapewne ułatwia napisanie ironiczno-cyniczno- śmiesznej konwersacji jego bohaterów). Ja miałam wrażenie, że sam autor się sobą zachwyca:)
Pozycja druga to jakby wejście w cudzy sen. Są takie stany snu,gdy mamy świadomość , że śnimy, ale możemy trochę wpływać na to co się nam śni.
Autor zaprasza nas do takiego świata, gdzie wszystko według akceptowanych ogólnie standardów stoi na głowie . Bohater pozytywny to nie super men, tylko stary pijak, egzorcysta, bimbrownik, plugawy degenerat znany władzom świeckim jak i kościelnym z nie najlepszej strony.
A.Pilipiuk (archeolog po UW) zaprasza nas do swojego świata wyobraźni.
Ja się nie nudziłam.
Naszemu zorganizowanemu światu pełnemu zakazów i nakazów przeciwstawione jest podejście na zdrowy rozum.
Skonfrontowane są plemiona Słowian, druidów, neandertalczyków oraz nas- ludzi sukcesu:). Mamy światy równoległe, przenoszenie w czasie, zaklęcia, amulety, egzorcyzmy.
Mamy też oko puszczone przez autora do czytelnika, gdy narrator w pewnym momencie stwierdza, że trochę chyba przesadził:)
Ta książka jest zaproszeniem do wspólnej zabawy, z nieustanną u Pilipiuka pochwałą radowania się chwilą w zwyczajnym życiu.
Tak bym to widziała.
Co bym poleciła?
H.Laurie to błyskotliwość.
A.Pilipiuka to świeżość. Trochę jak zajmująca gra komputerowa:)
Co kto lubi, najlepiej obie:)
środa, 23 września 2009
Gardenie
Są moje:)
Jakoś po przyjeździe zrzuciły trochę pąków.
Okazuje się, że gardenie nie lubią ciepła. Zdecydowanie lepiej się czują w chłodzie.
Coś jest takiego oszałamiającego w zapachu tych kwiatów, że człowiek pragnie się zatracić. Zamyka oczy i kwiat uwodzi go swoją wonią.
Rośnie teraz na balkonie. Powoli myślę ją wnieść. Boję się jednak, że znów zrzuci pąki w proteście przeciw ciepłu.
Jak niektórzy ludzie. Warunki odpowiadające ogółowi sprawiają, że więdnie w nich to co najlepsze. Choć dalej podobają się, to wprawianie w zachwyt nie jest ich udziałem.
Niestety pomyliłam nazwy kwiatów. To oczywiście jest gardenia, a nie jak wcześniej pisałam kamelia.
wtorek, 22 września 2009
Ikona urody?
Proszę jak pozory mogą mylić.
Gdybyśmy spotkali wykonawcę tej piosenki, to jaka byłaby reakcja?
Gdybyśmy tylko usłyszeli?
Te piękne krajobrazy w tle jak zmieniają nasz stosunek do piosenki i wykonawcy?
Co sprawia, że tak chętnie niektórych wykluczamy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)