Przeczytałam piękną książkę skierowaną do dzieci dużych i małych: "Oskar i pani Róża" (fr. Oscar et la dame Rose) – książka autorstwa Érica-Emmanuela Schmitta z 2002 roku, opowiadająca o chłopcu chorującym na białaczkę. ...
Tyle mądrości skierowanych ku najmłodszym i tych co tak się czują
Oto parę cytatów
......] życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.
.Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.
..Myśli, których się nie zdradza, ciążą nam, zagnieżdżają się, paraliżują nas, nie dopuszczają nowych i w końcu zaczynają gnić. Staniesz się składem starych śmierdzących myśli, jeśli ich nie wypowiesz.
Im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać.
Najciekawsze pytania wciąż pozostają pytaniami. Kryją w sobie tajemnicę. Do każdej odpowiedzi trzeba dodać ‘być może’. Tylko na nieciekawe pytania można udzielić ostatecznych odpowiedzi.
[...] codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lektury polecane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lektury polecane. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 października 2010
czwartek, 8 kwietnia 2010
Instrukcja Tłumienia
"... W tym miejscu wyraziła uznanie jedna ze świnek morskich, co zostało natychmiast stłumione przez woźnych. (Ponieważ słowo "stłumione" mogłoby wam nasunąć pewne wątpliwości, wyjaśnię, w jaki sposób się to odbyło: woźni mieli wielki worek płócienny, do którego wsadzili najpierw świnkę głową naprzód, następnie zaś usiedli na nim).
- Rada jestem, że widziałam, jak się to robi - pomyślała Alicja
- Tak często czytałam w gazetach, że po ogłoszeniu wyroku próba owacji została natychmiast stłumiona przez woźnych, i nigdy nie rozumiałam o co właściwie idzie".
Alicja w Krainie Czarów L.Carroll
Małe dziecko siedzące we mnie zechciało przeczytać kultowa książkę angielską i się zachwycić.
Zachwycam się.
Gdybym chciała zacytować najlepsze kawałki- te które mnie ujmują - pewnie znalazłaby się cała pozycja.
Książka jest o przemianie - temat, który ostatnio drążę.
Zamierzam wybrać się na jej ekranizację.
Zwłaszcza, że reżyserem jest Tim Burton, który - tak myślę - w podobny sposób do mnie odbiera rzeczywistość.
- Rada jestem, że widziałam, jak się to robi - pomyślała Alicja
- Tak często czytałam w gazetach, że po ogłoszeniu wyroku próba owacji została natychmiast stłumiona przez woźnych, i nigdy nie rozumiałam o co właściwie idzie".
Alicja w Krainie Czarów L.Carroll
Małe dziecko siedzące we mnie zechciało przeczytać kultowa książkę angielską i się zachwycić.
Zachwycam się.
Gdybym chciała zacytować najlepsze kawałki- te które mnie ujmują - pewnie znalazłaby się cała pozycja.
Książka jest o przemianie - temat, który ostatnio drążę.
Zamierzam wybrać się na jej ekranizację.
Zwłaszcza, że reżyserem jest Tim Burton, który - tak myślę - w podobny sposób do mnie odbiera rzeczywistość.
czwartek, 1 kwietnia 2010
Stwarzanie świata

" ...Stworzenie świata przypisuje Boskiemu śmiechowi...
Ledwie Bóg roześmiał się, zrodziło się siedmiu bogów którzy rządzili światem.
Ledwie wybuchnął śmiechem, pojawiło się światło, przy drugim śmiechu ukazała się woda, a siódmego dnia kiedy się śmiał - dusza"
Imię Róży - Umberto Eco
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Prezent
Otrzymaliśmy dziś niespodziewaną przesyłkę.
Prezent
Tak właściwie to bez okazji.
Chyba bardziej jako wyraz uczuć (tak podejrzewam).
Jest to przepiękny tomik poezji Wisławy Szymborskiej "Tutaj"
Wydany na inaugurację obchodów 50lecia Wydawnictwa Znak.
Tomik jest prawdziwą ucztą dla lubiących poezję (czyta autorka), muzykę (Noblistce improwizuje na temat czytanych wierszy Tomasz Stańko).
A wszystko w wersji dwujęzycznej (pol-ang) książki w zestawie z dołączoną płytą z nagraniem.
Wiersze przepięknie dobrane.
Proste, zwyczajne, zaskakująco zwykłe w swojej niezwykłości.
Po otrzymaniu takiego prezentu cały świat nabiera barw.
Ktoś myśli.
Pamięta.
Jest za co być wdzięcznym.
Cieszyć się.
Bo właśnie to jest istotą pełni życia.
Pamięć.
Cieszę się, że Ktoś pospieszył się kochać ludzi.
Póki są.
Dziękuję.
wtorek, 6 października 2009
Poezje
Dzisiaj klient przyniósł mi tomik poezji.
Często widzi mnie jak coś czytam, dopytywał się co czytam. Wymienialiśmy poglądy na temat lektur. W pewnym momencie spytał czy poezję też czytam?
-Tak, tyle, że raczej w skupieniu, gdziekolwiek się nie da. -To pani dam tomik wierszy.
Zrobiło mi się głupio, chętnie przeczytam potem oddam.
"Kroplą drążone"-Barbary Mazurkiewicz, a to próbka
Ciszy poczuć smak
" Jak się nazywa chwila co nas rozdziela
I ta droga, którą nie wiesz dokąd iść,
Ciągle drepczesz, lecz tylko w miejscu.
Bezpieczniej chodzi się parami.
Jak żyć, by innych nie zarazić
Smutkiem, czy przekleństwem...
Budzić podziw, a nie przerażenie.
Śnić marzenia zanim zgasną.
Jak się modlić, aby cud się zdarzył
Wierzyć, sztorm przeżyć...
kiedy nagle wiatr się zmienia.
Tak upaść, byś podnieść się umiał.
Przeszłość pokonana, przyszłość nieznana"
Jutro przeczytam więcej. Poezja zwykle nastraja mnie pesymistycznie. Zobaczymy:)
sobota, 5 września 2009
Przekleństwo pochodzenia
Ponieważ powinnam zająć się pracą więc oczywiście wzięłam się za lekturę.
Na tapetę poszła Rozmowa w "Katedrze"- Mario Llosa Vargasa .
Poza tym, że książka ma wyjątkowy sposób narracji( musiałam wypisać sobie bohaterów na początku aby się nie pogubić), to bardzo szeroko opisuje społeczeństwo peruwiańskie.
Oczywiście jest w niej mnóstwo wątków do opisania. Skupić chciałam się na jednym.
Przekleństwo pochodzenia.
Opiszę( może znowu kontrowersyjny wątek) relację między sługą Ambrosiem a jednym z najbogatszych Peruwiańczyków, którego majątek jest ściśle związany z zamówieniami od państwa, zwanym "złotym jajem".
Ambrosio, murzyn urodzony w ubogiej dzielnicy , przystojny, ma zdecydowana skłonność do kobiet. Kocha się w służącej "złotego jaja".
W wieku ok (tak szacuję) 30lat, jako szofer ma odwieźć "złote jajo" do domu. Po drodze bogacz zaleca się do szofera, dochodzi do zbliżenia. Zostają kochankami.
Ambrosio wypiera się uczuć do dziewczyny.
To co robi wywiera na niego taki wpływ, że chodzi do luksusowej prostytutki(musi pracować 0,5miesiaca na jeden numerek).
Nie ma świadomości, że nie musi godzić się na takie zbliżenia. Nie robi tego dla pieniędzy.
Cierpi, kocha tamtą, a za jedynie godną siebie uważa kobietę upadłą.
Co w nim jest takiego, że przy wielkim panu, odebrany mu jest rozsadek i uważa za słuszne postępowanie niezgodne ze swoimi przekonaniami.
Nie wiem dlaczego tak robi.
Jedynym wytłumaczeniem jest zamknięcie w granicach przekonań i stereotypów.
Przypomina mi się opowieść o indyjskich słoniach.
Małe słoniątko, aby się nie zgubiło przywiązuje się do drzewa za nogę. Słoń rośnie. Jest już dorosły, lecz w dalszym ciągu gdy ma pętlę na nodze to od drzewa nie odejdzie-choć ma tyle siły iż wyrwałby je z korzeniami bez trudu.
Do czego zmierzam?
Do naszych, narodowych przekonań i stereotypów.
Rzeczywiście w dziejach Polski jest bardzo dużo bohaterstwa. Nie odmawiam zasług tym co zginęli, cierpieli w imię najwspanialszych z haseł: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Widzę jednak to tak:
W Polsce w latach osiemdziesiątych stało się coś wyjątkowego.
Tak sobie myślę, że nie jesteśmy w stanie teraz w pełni docenić tego wydarzenia.
Nastąpiła bezkrwawa, bez rewolucji, bez ofiar przemiana ustroju. Jeszcze lepiej jak w czasie wojny we Francji(gdy rząd chcąc oszczędzić obywateli wolał pójść na ustępstwa).
Ja nie wiem jak to się dokonało. Czy wszystko było tak jak nam przedstawiają media?
Jeśli p.Niezabitowską można było szantażować, że zrobi się ojcu krzywdę, to co można było zrobić z kimś kto ma dużą rodzinę?
Chwała Bogu, ze stało się tak jak się stało. Dzięki Bogu, że był to Wałęsa a nie Kaczyński. Jak byłoby w innej opcji wszyscy mogą sobie wyobrazić. Bez względu czy jesteśmy tego świadomi czy nie to wszystko ma swoja cenę.
Może hasła wcześniej wymienione warte są rozlanej krwi, ale nie chcę nawet myśleć, że ci młodzi ludzie szykujący się teraz do życia mogliby teraz czy kiedykolwiek stanąć wobec takiego wyboru. Na pewno zrobiliby to samo co ich dziadowie. Ginęliby w chwale.
Ja chcę abyśmy zmienili swoje schematy myślowe.
Ja chcę, aby Ci młodzi ludzie w chwale się kochali, zakładali rodziny i ŻYLI.
Chcę wartościować to co się dzieje w Polsce przez wartość życia ludzkiego a nie przez ideę, choćby najsłuszniejszą.
Cały świat żeby zaczynał się od osoby, później rodzina, naród, Europa.
Teraz jest odwrotnie. Nawet w kościelnych modlitwach najpierw jest ojczyzna, kościół a na samym końcu ten nieszczęsny wierny.
Myślę, że czasy bezkrwawej rewolucji powinny rozpocząć nowy sposób spojrzenia na nasz patriotyzm.
Co to znaczy być dziś patriotą?
Dla państwa powinna być troska o obywatela. Aby mu się żyło godziwie. Aby nie miał wrażenia, że jeden pracuje do ostatka sił po to aby leniowi umożliwić darmochę.
Sprawy suwerenności nie powinny być nadrzędnymi.
Najpierw człowiek.
Być uczciwym względem siebie i innych. Wychowywać młode pokolenie przez słowo i równorzędnie przykład. Rzetelnie pracować, to co się robi robić dobrze. Nie dać ponieść się reklamom i ułudzie łatwego życia. Jak jestem za granicą mówię po polsku( niestety byłam świadkiem wypierania się polskości przez rodaków).Co nie znaczy, że w sytuacjach strategicznych należy użyć znany obcy język. Daję tym sposobem sygnał, że stereotyp Polaka złodzieja to tylko stereotyp, taki sam jak ciekawe stereotypy innych narodów.
Nie machać szabelką( czasy sarmackiego patriotyzmu odeszły już razem ze wstąpieniem do UE). Teraz nasza ojczyzna jest większa. Obejmuje Europę. O swoje trzeba walczyć, ale negocjacjami, rozmowami, przekonywaniem do swoich racji. Bo nie ma nic lepszego niż rozmowa.
Rozmawiać należy również między sobą. Przekonywać do swoich racji. Choćby sygnalizować, że mogą być inne zdania. Możemy się różnić w odbieraniu świata i dalej się lubić. Nic się nie dzieje. Czasy urawniłowki niech wreszcie odejdą w niepamięć pod każdym względem.
Odgrzebywanie wojny sprzed 70lat i czynienie z klęski powodu do dumy i chwały nie jest na dzisiejsze czasy dobrym pojmowaniem patriotyzmu.
Jedynym wytłumaczeniem jest zamknięcie w granicach przekonań i stereotypów- żeby znów nawiązać do tekstu początkowego.
Na tapetę poszła Rozmowa w "Katedrze"- Mario Llosa Vargasa .
Poza tym, że książka ma wyjątkowy sposób narracji( musiałam wypisać sobie bohaterów na początku aby się nie pogubić), to bardzo szeroko opisuje społeczeństwo peruwiańskie.
Oczywiście jest w niej mnóstwo wątków do opisania. Skupić chciałam się na jednym.
Przekleństwo pochodzenia.
Opiszę( może znowu kontrowersyjny wątek) relację między sługą Ambrosiem a jednym z najbogatszych Peruwiańczyków, którego majątek jest ściśle związany z zamówieniami od państwa, zwanym "złotym jajem".
Ambrosio, murzyn urodzony w ubogiej dzielnicy , przystojny, ma zdecydowana skłonność do kobiet. Kocha się w służącej "złotego jaja".
W wieku ok (tak szacuję) 30lat, jako szofer ma odwieźć "złote jajo" do domu. Po drodze bogacz zaleca się do szofera, dochodzi do zbliżenia. Zostają kochankami.
Ambrosio wypiera się uczuć do dziewczyny.
To co robi wywiera na niego taki wpływ, że chodzi do luksusowej prostytutki(musi pracować 0,5miesiaca na jeden numerek).
Nie ma świadomości, że nie musi godzić się na takie zbliżenia. Nie robi tego dla pieniędzy.
Cierpi, kocha tamtą, a za jedynie godną siebie uważa kobietę upadłą.
Co w nim jest takiego, że przy wielkim panu, odebrany mu jest rozsadek i uważa za słuszne postępowanie niezgodne ze swoimi przekonaniami.
Nie wiem dlaczego tak robi.
Jedynym wytłumaczeniem jest zamknięcie w granicach przekonań i stereotypów.
Przypomina mi się opowieść o indyjskich słoniach.
Małe słoniątko, aby się nie zgubiło przywiązuje się do drzewa za nogę. Słoń rośnie. Jest już dorosły, lecz w dalszym ciągu gdy ma pętlę na nodze to od drzewa nie odejdzie-choć ma tyle siły iż wyrwałby je z korzeniami bez trudu.
Do czego zmierzam?
Do naszych, narodowych przekonań i stereotypów.
Rzeczywiście w dziejach Polski jest bardzo dużo bohaterstwa. Nie odmawiam zasług tym co zginęli, cierpieli w imię najwspanialszych z haseł: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Widzę jednak to tak:
W Polsce w latach osiemdziesiątych stało się coś wyjątkowego.
Tak sobie myślę, że nie jesteśmy w stanie teraz w pełni docenić tego wydarzenia.
Nastąpiła bezkrwawa, bez rewolucji, bez ofiar przemiana ustroju. Jeszcze lepiej jak w czasie wojny we Francji(gdy rząd chcąc oszczędzić obywateli wolał pójść na ustępstwa).
Ja nie wiem jak to się dokonało. Czy wszystko było tak jak nam przedstawiają media?
Jeśli p.Niezabitowską można było szantażować, że zrobi się ojcu krzywdę, to co można było zrobić z kimś kto ma dużą rodzinę?
Chwała Bogu, ze stało się tak jak się stało. Dzięki Bogu, że był to Wałęsa a nie Kaczyński. Jak byłoby w innej opcji wszyscy mogą sobie wyobrazić. Bez względu czy jesteśmy tego świadomi czy nie to wszystko ma swoja cenę.
Może hasła wcześniej wymienione warte są rozlanej krwi, ale nie chcę nawet myśleć, że ci młodzi ludzie szykujący się teraz do życia mogliby teraz czy kiedykolwiek stanąć wobec takiego wyboru. Na pewno zrobiliby to samo co ich dziadowie. Ginęliby w chwale.
Ja chcę abyśmy zmienili swoje schematy myślowe.
Ja chcę, aby Ci młodzi ludzie w chwale się kochali, zakładali rodziny i ŻYLI.
Chcę wartościować to co się dzieje w Polsce przez wartość życia ludzkiego a nie przez ideę, choćby najsłuszniejszą.
Cały świat żeby zaczynał się od osoby, później rodzina, naród, Europa.
Teraz jest odwrotnie. Nawet w kościelnych modlitwach najpierw jest ojczyzna, kościół a na samym końcu ten nieszczęsny wierny.
Myślę, że czasy bezkrwawej rewolucji powinny rozpocząć nowy sposób spojrzenia na nasz patriotyzm.
Co to znaczy być dziś patriotą?
Dla państwa powinna być troska o obywatela. Aby mu się żyło godziwie. Aby nie miał wrażenia, że jeden pracuje do ostatka sił po to aby leniowi umożliwić darmochę.
Sprawy suwerenności nie powinny być nadrzędnymi.
Najpierw człowiek.
Być uczciwym względem siebie i innych. Wychowywać młode pokolenie przez słowo i równorzędnie przykład. Rzetelnie pracować, to co się robi robić dobrze. Nie dać ponieść się reklamom i ułudzie łatwego życia. Jak jestem za granicą mówię po polsku( niestety byłam świadkiem wypierania się polskości przez rodaków).Co nie znaczy, że w sytuacjach strategicznych należy użyć znany obcy język. Daję tym sposobem sygnał, że stereotyp Polaka złodzieja to tylko stereotyp, taki sam jak ciekawe stereotypy innych narodów.
Nie machać szabelką( czasy sarmackiego patriotyzmu odeszły już razem ze wstąpieniem do UE). Teraz nasza ojczyzna jest większa. Obejmuje Europę. O swoje trzeba walczyć, ale negocjacjami, rozmowami, przekonywaniem do swoich racji. Bo nie ma nic lepszego niż rozmowa.
Rozmawiać należy również między sobą. Przekonywać do swoich racji. Choćby sygnalizować, że mogą być inne zdania. Możemy się różnić w odbieraniu świata i dalej się lubić. Nic się nie dzieje. Czasy urawniłowki niech wreszcie odejdą w niepamięć pod każdym względem.
Odgrzebywanie wojny sprzed 70lat i czynienie z klęski powodu do dumy i chwały nie jest na dzisiejsze czasy dobrym pojmowaniem patriotyzmu.
Jedynym wytłumaczeniem jest zamknięcie w granicach przekonań i stereotypów- żeby znów nawiązać do tekstu początkowego.
czwartek, 30 lipca 2009
Literacko aktorski flirt
Hugh Laurie - życiorys
Przeczytałam powieść ulubieńca mas, wcielającego się w nieomylnego dr.Hausa.
Uczucia mam mieszane. Powieść nie wciągnęła mnie jak odkurzacz, choć nie mogę odmówić jej uroku. Fabuła dobrze pomyślana. Pomysł agenta udającego ofiarę losu jeszcze nie oklepany.
Typowy, wyrafinowany angielski humor. Z poszczególnych zdań można się uśmiać. Jednak cały czas towarzyszy świadomość iż najlepiej bawi się piszący. Można odłożyć książkę, za jakiś czas wrócić, jak najdzie nas ochota na spędzenie trochę czasu z panem Laurie.
Lekka, łatwa i przyjemna. Tak na sobotnio-niedzielny wieczór.
Zapomniałabym. Przecież jeszcze nasz ulubieniec usiłuje śpiewać:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)