Staram się nie utrudniać innym życia.
Godzę sie na to co mi ktoś zaoferuje, bez specjalnych wymagań dla świętego spokoju.
Czasem tylko przychodzi refleksja: gdzie ustanowić granice dla takicch zachowań.
Ostatnio kupowałam nowy ekspres do kawy Zelmera w Tesco.
Zauważyłam po rozpakowaniu, że musiał być używany, ale ponieważ nie pierwszy raz mi się to zdarzyło, machnęłam ręką. Wzięłam się za zaparzanie kawy - zaparzył mi ją zimna wodą.
Bardzo interesujące.
Już raz kiedyś reklamowałam jakiś włoski super ekspres, bo wydawało mi sie, ze temperatura zaparzania jest za niska - otrzymałam odpowiedź, że tak ma być.
Wydaje mi sie jednak zaziębianie kawy przesadą.
Może się mylę.
Wniosek jest taki, że za 100% ceny kupiłam marzenie o parzonej kawie.
Zaniosłam ekspres do reklamacji.
Na oświadczenie że go nie chcę - bo nie dość, że nie jest nowy, to jeszcze zepsuty, otrzymałam odpowiedź negatywną.
Jak zepsuty, to tylko reklamacja, a nie zwrot.
Naprawa - 3 tygodnie.
Już mi sie zdarzyło, ,że nie uwzględniono mi reklamacji(Auchan), z nowym używanym przez 1 miesiąc sprzętem, więc zastanawiam sie czy tym razem nie powinnam złamać swoich zasad i napisać skargę na Tesco.
Obawiam się, że uznają, że to moja wina.
W głowę zachodzę jak można zepsuć sprzęt w parę dni? A może jakiej jakości jest to sprzęt?
Refleksja jeszcze inna mnie naszła. W marketach można kupić co najwyżej jedzenie.