wtorek, 13 października 2009

Szczęscie w życiu -ciąg dalszy

Jakie to banalne. Jakie prawdziwe i dobre.
Podnoszące na duchu.
Przy okazji nadciągającej zimy przypominam jeszcze raz w całości:)
Trzymajcie się ciepło moi mili czytelnicy :)




Pracuj jakbyś nie potrzebował pieniędzy.

Kochaj jakby nikt nigdy nie zadał Ci cierpienia.

Tańcz jakby nikt na Ciebie nie patrzył.

Śpiewaj jakby nikt Cię nie słuchał.

Żyj jakby to był raj na Ziemi.

Wyślij tę wiadomość do przyjaciół. Pomiń tych, którzy potraktują to jak dziecinadę mając własny obraz Świata w zwierciadle egocentryzmu. Jeżeli nie wyślesz, też nic się nie stanie. Jeżeli wyślesz, ktoś może uśmiechnie się czytając, I to już będzie do przodu!!!

A ZATEM, MIŁEGO DNIA PO PROSTU

poniedziałek, 12 października 2009

Ajurweda i ja

Pogoda popsuła się następnego dnia.
Po śniadaniu masaż stóp. Relaksacyjny- a jakżeby nie:)
Całą godzinę młody człowiek masował mi stopy i nogi. Nie powiem, było bardzo przyjemnie choć robił to inaczej niż ci których znałam z wcześniejszych doświadczeń. Masaż jest bardzo łagodny, nazwałabym to raczej głaskaniem i muskaniem. Podobało mi się gdy używał bardzo ciepłych kamieni:)
Przyszedł czas na kolację.
Wyjątkowe miejsca stresują nas nieco.
W czasie kolacji zaobserwowałam trzy grupy zachowań ludzkich.
Pierwsza grupa to ludzie, którzy uważają, ze znaleźli się w takim miejscu, że należy przyjść odpowiednio ubranym: sztywny garnitur, suknia odpowiednia- zachowują się jakby połknęli kij, jedzą jak ptaszki, taksują innych krytycznym wzrokiem: znalazłam się na cenzurowanym:)
Druga grupa- światowcy. Hałaśliwi, pewni siebie, słychać na całej sali gdzie to oni nie byli i ile trunków nie wypili i jakich języków nie znają- co i raz wtrącone obce słowo:). Rozparci na krzesłach, ale mimo całego szumu wokół swojej osoby z łatwością poznasz, że popisują się aby dodać sobie prestiżu:)
Grupa trzecia- osoby znajdujące się tu i teraz z jakichś przyczyn. Nie robią szumu,jedzą co im pasuje, a ubierają się też jak im pasuje- jak zamierzają iść na spacer, to na pewno nie założą szpilek.
Posiłek w formie szwedzkiego stołu, który niektórym myli się z posiłkiem na stołówce gdzie wykupiłeś to i to , i nic więcej nie wolno ci zjeść.
W takiej formie posiłku jesz ile chcesz, tylko masz możliwość wybierania tego co lubisz, no i musisz sam się obsłużyć. Wydawałoby się, że to takie oczywiste, a jednak nie jest:)
W pałacu panował półmrok. W pokojach założone energooszczędne żarówki, było ciemno- jak chciałam coś poczytać szłam do toalety, siadałam na tronie i przy głośnym szumie wentylatora czytałam:)
Następny dzień- po śniadaniu masaż abhisek - miodowy.
Należy rozebrać się , dostaje się przepaski jednorazowe, z niewiele zasłaniającej fizeliny,na piersi i dolna część intymną, i następuje masaż olejkami z miodem. Atmosfera jest przyjemna, ciepło, stół na którym leżysz najpierw na brzuchu później plecach i jest podgrzewany. Muzyka wedyjska sączy się cicho, kadzidełka się palą, panuje rozluźniająca atmosfera. Trochę się pół śpi ,trochę gada, czas płynie. Ciepłe męskie ręce gładzą całe ciało, każdy paluszek oddzielnie poczynając od stóp, i nie ma w tym nic intymnego do czasu.
Po wymasowaniu palców u rąk masażysta całą ręką masuje dłoń wkładając swoje palce między moje do ich końca.
Nie wiem czy u wszystkich jednakowo to działa, ale ja się ocknęłam z letargu z myślą: mam już uciekać czy nie?
Spokojnie jednak, spokojnie. Nic się nie dzieje.
Takie atrakcje:)
Korzystałam już z masażu u różnych ludzi- pierwszy raz coś takiego doświadczyłam. Ja nie lubię jak ktoś przekracza jakieś granice.
Może to tak ma być, a ja nieprawidłowo reaguję?
Nigdy nie mam pewności.
Spokojnie, nie należę do tych najpiękniejszych:)
Niestety deszcz padał już do końca pobytu.
Zapomniałabym. Spotkaliśmy na mieście parę,sztywnych garniturowych, ptaszków niejadków co mnie tak niemiło otaksowali wzrokiem.
Zaszliśmy na herbatkę, a tu siedzą oni w wyciągniętych swetrach , przed sobą mają górę jedzenia, dwa dania i jeszcze przystawki.
Jaki świat jest mały, a los przewrotny :)
W sumie dwa noclegi to jednak bardzo skromnie jak na wypoczynek, ale atrakcji było wystarczająco.

Odrzutowiec

Konfliktowa
Co z tym odrzutowcem DDD ?

Dary losu

















Wymyśliłam hasło i wysłałam esemesa.
Szczęśliwy los mi sprzyjał i wygrałam dwudniowy pobyt dla dwóch osób w jednym z pałaców w Karpaczu. Dostałam extra dwa godzinne masaże ajurwedyjskie dla każdej osoby.
Jak szaleć to szaleć.
Ten obiekt sakralny to kościółek Wang (obiekt pobudowany w XII w) przeniesiony z Norwegii do Karpacza w XIX w w kawałkach- proszę jak pięknie się trzyma:)

Pierwsza wersja wyjazdu była taka, że przedłużam i relaksuję się. Napięty plan moich obowiązków niestety uniemożliwił tę opcję. Dobra jednak i odrobina luksusu:)
Dojeżdżamy. Pogoda piękna. Świeci piękne słoneczko. Wyjazd zapowiada się wielce obiecująco:)
Pałac- robi wrażenie. Wchodzimy, czujemy się jak u siebie w domu- bo jakże inaczej można się czuć gdy chcesz zrobić sobie przyjemność.
W założeniu jest oszołomienie delikwenta co wstąpił w progi. Ponieważ raczej nie ma dla mnie zbyt wielkiego znaczenia w jakich warunkach nocuję( mogę i na sianie gdy warto coś zobaczyć), po chwilowym otwarciu szeroko oczu i uchyleniu ust, wszystko wraca do normy:)


Zagospodarowaliśmy darowaną sobie przestrzeń: apartament czyli łazienka, sypialnia i salon z TV cyfrową.
Wykończenie,standard wysokie:)
Jednym słowem podoba nam się:)
Dostajemy plan zabiegów, miła obsługa informuje o godzinach posiłków. Idziemy obejrzeć okolicę.
Jak widać jest bardzo ładnie.
Koniecznie chcę pokazać umywalkę z łazienki- jest słodka. Wanna oczywiście z hydromasażem:)





wtorek, 6 października 2009

Poezje





Dzisiaj klient przyniósł mi tomik poezji.
Często widzi mnie jak coś czytam, dopytywał się co czytam. Wymienialiśmy poglądy na temat lektur. W pewnym momencie spytał czy poezję też czytam?
-Tak, tyle, że raczej w skupieniu, gdziekolwiek się nie da. -To pani dam tomik wierszy.
Zrobiło mi się głupio, chętnie przeczytam potem oddam.
"Kroplą drążone"-Barbary Mazurkiewicz, a to próbka

Ciszy poczuć smak
" Jak się nazywa chwila co nas rozdziela
I ta droga, którą nie wiesz dokąd iść,
Ciągle drepczesz, lecz tylko w miejscu.
Bezpieczniej chodzi się parami.

Jak żyć, by innych nie zarazić
Smutkiem, czy przekleństwem...
Budzić podziw, a nie przerażenie.
Śnić marzenia zanim zgasną.

Jak się modlić, aby cud się zdarzył
Wierzyć, sztorm przeżyć...
kiedy nagle wiatr się zmienia.
Tak upaść, byś podnieść się umiał.

Przeszłość pokonana, przyszłość nieznana"

Jutro przeczytam więcej. Poezja zwykle nastraja mnie pesymistycznie. Zobaczymy:)

sobota, 3 października 2009

A pani, to skąd sama wraca?




Zdarzyło mi się , że kiedyś nadwyrężyłam sobie ścięgna Achillesa. Po zastosowaniu przez jeden dzień tabletek- przeszło.
Wiosna znów naciągnęłam- więc zlekceważyłam. Pomyślałam- poboli, poboli, przejdzie. Nie będę się szpikować prochami.
Nie przeszło przez pół roku. Musiałam przemóc się, i iść do lekarza. Dostałam jakieś środki na bazie sterydów.
Pomysłowy Dobromir w mojej głowie stwierdził, ze szkoda byłoby takiej okazji stracić i kupiłam na tę okazję karnet na siłownię . Ćwiczę już miesiąc. Moja masa( nie tylko mięśniowa) wzrasta.
Co tam ścięgna.
Po lesie już nie biegam, tylko szybko maszeruję. Wracam sobie ostatnio, na granicy lasu zaczepia mnie kobieta i pyta głosem nie znoszącym oporu: " A pani, to skąd sama wraca?" i spojrzała znaczącym spojrzeniem na las.
Zamurowało mnie. Nic nie odpowiedziałam. Córka tej pani szybko dodała- "przecież ze spaceru"
Najpierw się zdenerwowałam, później przypomniałam sobie faceta którego swego czasu podejrzanie często widziałam, jak po tym lesie biegałam. Pewnie węszył sensacje- tak myślę. Ja zmieniłam wtedy godziny biegania, aby pozbyć się towarzystwa.
Zdecydowanie wolę jednak pytanie wprost, choć jest szokujące.
Żałuję, że nic tej pani nie podpowiedziałam. Czego nie miałabym nie zaspokoić jej ciekawości?
Mój znajomy uczestniczył w maratonie warszawskim. Jestem pełna podziwu(ciągle się nawzajem dopingujemy). Ubyło go 4 kg w jeden dzień i na pewno był na granicy wyczerpania fizycznego.
Ja chyba się nie skuszę:)
Podziwiam jednak bardzo wszystkich uczestników i chylę przed nimi czoła.

środa, 30 września 2009

Wróżki i wróże

Nie mogłam dziś w nocy spać. Za najskuteczniejszą terapię usypiającą uznałam przebywanie w pobliżu włączonego telewizora.
Przełączam z kanału na kanał, same programy dla dorosłych. Jakoś po kolejnej zmianie patrzę- program ezoteryczny. Dobra, posłuchajmy. Siedzi wróżka, czeka na telefony. One zamiast się urywać- milczą.
Dla zbicia czasu opowiada historię z życia swojego, pierwsze kroki w fachu.
Zdawała egzamin na prawko- za pierwszym razem wywróżyła sobie klęskę-sprawdziło się. Za drugim-wróżba taka sama, natomiast wynik egzaminu: zdano. Pani zaśmiała się nerwowo(może zorientowała się, ze strzeliła sobie gola).
Wniosek jest taki-na dwoje babka wróżyła.
Naukowcy amerykańscy(jak zwykle) stwierdzili, że zwykle zdarza się to czego oczekujemy.
Obiektem badań były doświadczenia naukowe i osoby o określonych oczekiwaniach odnośnie wyników. Okazało się, że w zależności od tego jakich wyników naukowiec się spodziewał, takie otrzymywał.
Uczę się więc oczekiwać wszystkiego co najlepsze.
Problem tylko jak odróżnić dobre od lepszego aby dużego błędu nie zrobić:)