poniedziałek, 15 października 2012

Biblioteka

Robiłam porządki generalne w sypialni.
Wyniosłam wszystkie książki w jedno miejsce i przeraziłam się.
Góry skurzonego papieru.
Oczywiście, można je gdzieś poupychać.
Zdecydowałam posegregować.
Jednorazowe, do których na pewno nie wrócę - oddzielnie - zamierzam oddać je do biblioteki - jeśli je przyjmą.
Klasyka, albumy, książki sentymentalne(tzn. takie z którymi wiążą się wspomnienia)mogą zostać.
Myślałam, że dużo ubędzie.
Niestety. Okazało się, że prawie wszystkie są sentymentalne.
Poczekam.
Może za jakiś czas znowu uda mi się kilku pozbyć.
Najważniejsze jednak, aby założyć na siebie hamulec i nie kusić sie i nie kupować.
Szkoda, że nie zrobiłam fotografi tej skurzonej góry(od podłogi po sufit).
Była przerażająca. Muszę jej widok utrwalić sobie dobrze w pamięci i przywoływać, jak będę przechodziła koło nowych fascynujących pozycji.
Zdecydowanie najlepsze książki to te z biblioteki, albo na Kindlu.

wtorek, 4 września 2012

Katastrofy

Za jedną z największych katastrof jaka nas dotknęła na skutek przemian, uważam zatracanie się w ludziach  moralności.
Jeśli słyszę kogoś opowiadającego o aferze Amber Gold z nutą zazdrości i podziwu dla przedsiębiorczości właściciela, to zaczynam się bać.
 Przecież padające biura podróży na mniejszą skalę, czynią to samo.
Jeśli kara maksymalna, czyli 10 lat więzienia, gdy gdzieś czekają miliony do wydania ,staje się mała, nic nie znacząca w porównaniu z nagrodą przyszłą, to co będzie dalej?
Czy jestem staroświecka, naiwna?
Zastanawiam się nad tym, czy  konstrukcja przepisów prawnych w Polsce nie  zachęca do takiego postępowania?
Nie mieści mi sie w głowie, że tak głeboko upadł etos pracy, praworządności, relacji winien-karany.
Praca nie ma dziś wartości. Liczą sie przepisy.
Można wykonać pracę i nie otrzymać zapłaty,  ale gdy firma wystawi fakturę, od razu jest karana przez państwo i musi odprowadzić należne podatki, ściągane z cała moca prawa .
Nikt nie  zajmuje sie sciganiem tych, co nie płacą za pracę.
Jak poszkodowany chce, to może założyć proces cywilny i ścigać tego, któremu wyświadczył darmochę.
Sprawy ciągną się latami. Firmy w tym czasie padają, nie mają pieniędzy na dalszą działalność.
Ci, którym wyświadczono darmową usługę mają się za to świetnie : syci, dorobieni.
A wszystko w majestacie prawa.
Tęskno mi za takimi przepisami, które wprowadzałyby ład w otaczajacą rzeczywistość.
W jaki sposób?
Nie wiem
Nie jesem za zamykaniem ludzi w więzieniach - przecież trzeba ich utrzymać i dokładać do tego bałaganu.


wtorek, 14 sierpnia 2012

"Przedsiębiorcy" w roli ministrów

Skłonni jesteśmy wyobrażać sobie, że ludzie stojacy na szczycie władz danego państwa są nieskalani.
Posiedli szczyty mądrości, odpowiedzialności. Innych by nie wybrano na tak odpowiedzialne stanowiska.

Przychodzi taki G.R.R.. Martin i w swoim stworzonym  państwie Westeros czyni ministrem skarbu rajfura. To naczelny rajfur(nieoficjalnie)Westeros -  żyje dobrze z nierządu.
Jego zasługi są wielkie, bo opodatkował tę działalność po ichnim groszu  i bardzo to wzbogaciło skarb państwa.

Odpowiednik ministra spraw wewnętrznych natomiast  parał się w młodości złodziejstwem.
Razem z kumplem rozwinęli interes polegający na tym, że jeden kradł, drugi proponował odzyskanie towaru, po uprzedniej stosownej  opłacie.
Tak interes dobrze im szedł, że ten drugi założył przedsiebiorstwo ubezpieczeniowe.
Najwyższy kapłan, używa młodych kobiet, nie tylko do towarzystwa :)
Wszyscy ci panowie cieszą się wśród ludu wielkim szacunkiem i poważaniem.

Wielka frajdę sprawił mi tym sposobem autor "Gry o tron"...i t.d.
Zwłaszcza, ze w powszechnym mniemaniu opis państwa Westeros, to dzieje powstania Zjednoczonego Królestwa. - niektórzy doszukują się podobieństw
Ha,ha,ha...
Myślałby kto, że tylko o naszych politykach źle się mówi.
Inna sprawa, że autor bezczelnie jest Amerykaninem....
Jak on może(nawet w domyśle) tak szkalować?

Powiedzmy.
Jest to świat wykreowany.
Mnie jednak dobrze robi, gdy go obserwuję.
Czy będą mnie szokować jakieś zachowania naszych polityków?
Ależ ja sobie przykładam malutką kaleczkę z Westeros, pocieszam sie, ze to niby GB, a my?

Czym tu sobie podnosic cisnienie, jak to są sprawy stare i znane jak świat, światem.

niedziela, 29 lipca 2012

Madonna rzuca na nas czar

 


Zastanawiam się kiedy przestaniemy dawać się wkręcać w afery.
Tym razem Madonna
Ktoś podobno ma się modlić aby zbrakło prądu na koncercie.
Super
Gdybym pracowała w agencji reklamowej nie mogłabym wpaść na lepszy pomysł.
Przecież wszyscy traktuja to serio!
Opinia publiczna podzieliła się.
Jedni są za, inni przecie będą przeciw (bo jakże to tak).
Jakoś wszyscy zapadli na amnezję i wyparowało im z głów, że odniesiony sukces Madonna zawdzięcza właśnie podsycaniu kontrowersji.
To jest jej żywioł.
Gdyby miała zapłacić za reklamę o której wszyscy by pisali, to ile trzeba byłoby dać i jak skuteczna byłaby ona?

Tak, to samo się nakręca.

Nikt w Polsce nie ma wątpliwości, czyj koncert się odbędzie 1 sierpnia?
Swoją drogą podziwiam tę kobietę.
Byłam na poprzednim koncercie Madonny.
Naliczyłam się przed koncertem 1(jednego) manifestanta protestującego przeciw występowi. Koncert był 15 sierpnia(święto).
W prasie natomiast było dużo szumu.
Tak sobie myślę, że promocja koncertu polega na doszukiwaniu się, przeinaczaniu, nakręcaniu możliwości sprzeciwu. Tak właśnie działa Madonna.
Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością

Czy koniecznie musimy się  dać wkręcać w cudze interesy?
 Dzięki takiemu działaniu, podsycaniu fobii, odnosi sukces za sukcesem(i  dobrze). Pracuje ciężko i dużo. Wyszarpała życiu ten sukces, a z nim pieniądze. Jest zdeterminowana i konsekwentna. Podziwiam tę kobietę właśnie za upór i pracę.

A że my jesteśmy małostkowi?
Nie mamy dystansu do siebie i innych, a także różnorodnych życiowych spraw?

Może nas czegoś nauczy?

Królowa feministek. 
Robi co chce i nikomu nic do tego:)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Wakacyjne czwartki z Mikołajem Kopernikiem

W wakacje człowiek  podróżuje.
Chce zobaczyć, czego jeszcze nie widział.
Zbyt ciekawskich zamyka się w dybach, coby nie rozrabiali.
Niech poprawią swoje zachowania, 
Nawet jak ktoś za dużo gada, może zostać zakuty  w dyby.
Taki widok, to również przestroga dla innych.
 





Olsztyn, bo tak nazywa się to miasto położone na wzgórzach 
wśród jezior, okazał sie uroczy.
Do tego tak dużo się w nim dzieje.
Tylko ludzi coś mało.


Po obejrzeniu Pruskich Bab, co to strzegą dostępu do Zamku oraz 
biblioteki na Starym Mieście, 
wybiłam sobie  pamiątkowy pieniążek(1 Kopernik).

Przyznaję się do niepohamowanego  łakomstwa.
Nieodwołalnie skusiłam się na pyszną, wyśmienitą, dorodną kremówkę.
Dla samego ciastka warto było zajechać:)




piątek, 13 lipca 2012

W poszukiwaniu emocji

To moja ostatnia lektura i fascynacja.
Zawsze siebie besztam, gdy biorę książkę do ręki.
Wiadomo, człowiek bedzie żył w świecie stworzonym przez innego, zamiast zrobić cos pożytecznego.
Za bardziej wartościowe(trudniejsze dla mnie) uważam gotowanie, sprzątanie, podtrzymywanie ciepłej atmosfery w rodzinie, a także ćwiczenia gimnastyczne.
Niestety, tylko czytanie przychodzi mi z wielką łatwością. Sama na siebie krzyczę, kategorycznie postanawiam obchodzić szerokim łukiem ksiegarnie, kioski z gazetami, stoiska z książkami gdziekolwiek by sie nie znalazły.
Zabraniam sobie wchodzić na strony i blogi z książkami.
Zabroniono.
Jak widać na załączonym obrazku - średnio skutecznie.
Pierwsze wrażenie po wzięciu książki do ręki - chyba facet oszalał. Pierwszy tom liczy 800, następny 1000stron. Trzeci został podzielony, bo każdy  by się wkurzył dźwigając taki kloc tyle czasu. 
Żebym jeszcze czytała szybko.
Niestety
Powoli smakuję słowa, dociekam powiązań.
Do tego przy ostatniej lekturze usiłuję dociec, kim jest jej autor, George R.R. Martin?
Muszę przyznać. Zaimponował mi.
Rozmachem, fantazją, wiedzą, pomysłowością, znajomością natury ludzkiej. Nawet przyszedł mi bezczelny pomysł do głowy, że jak skończę sagę, to przeczytam wszystko, co napisał - bo on jest dobry.
Świetnie snuje wielowątkową opowieść.
Oczywiście(jakżeby inaczej), mam w niej swoich ulubieńców.
Nie będę chyba szczególnie wyjątkowa. To Tyrion, Jon oraz Arya
Książka wciąga jak odkurzacz. Nie wiadomo kiedy przeleciały pierwsze tomy.
A gdzie obiad?
Potem następne.Jestem przy "Uczcie dla wron" i cały czas myślę czym autor jeszcze mnie zaskoczy? Pozwalam sobie sama kontynuować, potem porównuję.
Naprawdę swietna zabawa.
Zapomniałam dodać, że na podstawie książki powstały już wyprodukowane przez HBO dwa sezony.
Film jest świetny, ale ogranicza. Człowiek przyjmuje co podadzą mu na tacy.
Książka skłania do fantazjowania.

P.S. Koniecznie muszę dodać:
Sagę uważam za doskonały przewodnik przybliżający wiedzę, jak funkcjonuje państwo. Frakcje, interesuy, znajomości. Dlaczego decyzje podejmuje się tak, a nie inaczej?  Wyższa konieczność, a również emocje oraz błedy przez nie spowodowane.
Gdybym czytała traktaty, rozprawy na temat funkcjonowania państwa, to nijak nie miałabym takiej frajdy.
Jest jak mądra  baśń opowiadana przez dziadka przy kominku.


środa, 11 lipca 2012

Nietykalni



Jak przeczytałam recenzję filmu, wiedziałam ,że muszę go zobaczyć.
Przebój kinowy we Francji - a przecież są oni tacy wybredni.
Myslałam sobie: cóz takiego może być w filmie, że ściągnął takie tłumy.  

 No i stało się.
Widziałam. Śmiałam sie, byłam skonsternowana, czasem przerażona, zaskoczona.
Emocji dużo, akcja wchłania widza z kretesem, oderwać sie nie można, czas wyparował w trakcie.
Czego mozna chcieć więcej?
Zwłaszcza, ze historia jest oparta na faktach.
To film, który sprawia, że człowiek chce stać się lepszym
Nietypowe potraktowanie kalectwa. Opiekun i niepełnosprawny pracodawca jako ludzie potrzebujący i szanujący się nawzajem. Bezmyślność i wrażliwość. Otwarcie się na potrzeby innego człowieka, nieporozumienia i śmieszne sytuacje.
Myśl przewodnia to:
„Moje prawdziwe kalectwo to nie paraliż. To życie bez niej.”

Co ten film pokazuje?
Wartość takich uczuć jak dobroć, wrażliwość to , oraz że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni.
A człowiek zawsze stanowi całość bez względu na ograniczenia jakie stawia przed nim niepełnosprawność i nie ma co się litować, bo nigdy nie wiadomo kto z nas jest bardziej upośledzony: czy ten co np. nie może ruszyć  ręką, czy też chciwy głupiec?