Właśnie dziś kończę 50 lat.
Jestem przekonana, że wiek jest moim sprzymierzeńcem. Powoli uczę się oddzielać ziarno od plew - zarówno jeśli chodzi o sytuacje, jak i ludzi. Oczywiście przeżywam różne fascynacje, ale coraz łatwiej jest nad nimi zapanować. Doświadczenie, które zawsze związane jest z wiekiem pozwala mi bardziej zrozumieć otaczający świat i prawa nim rządzące.
W sumie jestem zadowolona ze stanu posiadania:)
Co z tego, że moja skóra nie jest tak piękna, jędrna, że parę kilo jest więcej?
Kto by się tym przejmował, gdy posiada się takie wyjątkowe grono rodziny i przyjaciół.
Wczoraj przyjmowałam rodzinę i gości.
Zastanawiam się i nie mogę dojść, czym sobie zasłużyłam na TAKĄ rodzinę i przyjaciół?
Zdecydowanie są wyjątkowi.
Wszyscy razem i każdy z osobna. Cudowni, dobrzy, sympatyczni, piękni duchowo , psychicznie i fizycznie.
Obdarowali mnie prezentami.
Skąd wiedzieli, że skrywam w sobie marzenia o tych rzeczach. Choć mi na nich zależało, nie chciałam nawet głośno do tego się przyznać.
Wczorajsze prezenty doprowadziły mnie do wielkiego wzruszenia i fascynacji.
Zarówno tym co dostałam, jak i wielkim sercem moich bliskich.
Kindelek- drugi w rodzinie. Kocham ten gadżet. Mam w nim w tej chwili kilkanaście pozycji. Kapuściński, Ludlum, Sapkowski,itd., słowniki.
Nie posiadam się ze szczęścia- choć ostatnio zajmuję się projektowaniem biblioteki dla mojego papierowego zbioru:)
Jednym z prezentów była również przemedytowana wróżba na przyszłość:)
Poza tym, nigdy nie przewidziałabym, że przy jubileuszowym stole będziemy porozumiewać się po hiszpańsku, angielsku i niemiecku.
Mieliśmy specjalnego gościa- Hiszpana władającego tymi językami i każdy jak umiał tak się z nim porozumiewał. Czarny(oczy jak węgle), wysoki, przystojny.
Najsłodsze było, gdy usiłował mówić po polsku. Jego ulubionym słowem było-" pyszne". Czasem coś usiłował innego powiedzieć po polsku, a że przebywał jakiś czas w Rosji , co i raz wtrącał zadowolony z siebie jakieś rusycyzmy, wywołując u pozostałych salwy śmiechu.
Dziękuję wszystkim, że JESTEŚCIE.