niedziela, 17 kwietnia 2011

50-tka, czyli jestem w raju:)





Właśnie dziś kończę 50 lat.
Jestem przekonana, że wiek jest moim sprzymierzeńcem. Powoli uczę się oddzielać ziarno od plew - zarówno jeśli chodzi o sytuacje, jak i ludzi. Oczywiście przeżywam różne fascynacje, ale coraz łatwiej jest nad nimi zapanować. Doświadczenie, które zawsze związane jest z wiekiem pozwala mi bardziej zrozumieć otaczający świat i prawa nim rządzące.
W sumie jestem zadowolona ze stanu posiadania:)
Co z tego, że moja skóra nie jest tak piękna, jędrna, że parę kilo jest więcej?
Kto by się tym przejmował, gdy posiada się takie wyjątkowe grono rodziny i przyjaciół.

Wczoraj przyjmowałam rodzinę i gości.
Zastanawiam się i nie mogę dojść, czym sobie zasłużyłam na TAKĄ rodzinę i przyjaciół?

Zdecydowanie są wyjątkowi.
Wszyscy razem i każdy z osobna. Cudowni, dobrzy, sympatyczni, piękni duchowo , psychicznie i fizycznie.

Obdarowali mnie prezentami.
Skąd wiedzieli, że skrywam w sobie marzenia o tych rzeczach. Choć mi na nich zależało, nie chciałam nawet głośno do tego się przyznać.
Wczorajsze prezenty doprowadziły mnie do wielkiego wzruszenia i fascynacji.
Zarówno tym co dostałam, jak i wielkim sercem moich bliskich.


Kindelek- drugi w rodzinie. Kocham ten gadżet. Mam w nim w tej chwili kilkanaście pozycji. Kapuściński, Ludlum, Sapkowski,itd., słowniki.
Nie posiadam się ze szczęścia- choć ostatnio zajmuję się projektowaniem biblioteki dla mojego papierowego zbioru:)
Jednym z prezentów była również przemedytowana wróżba na przyszłość:)



Poza tym, nigdy nie przewidziałabym, że przy jubileuszowym stole będziemy porozumiewać się po hiszpańsku, angielsku i niemiecku.
Mieliśmy specjalnego gościa- Hiszpana władającego tymi językami i każdy jak umiał tak się z nim porozumiewał. Czarny(oczy jak węgle), wysoki, przystojny.
Najsłodsze było, gdy usiłował mówić po polsku. Jego ulubionym słowem było-" pyszne". Czasem coś usiłował innego powiedzieć po polsku, a że przebywał jakiś czas w Rosji , co i raz wtrącał zadowolony z siebie jakieś rusycyzmy, wywołując u pozostałych salwy śmiechu.


A to papierowa książka od wyjątkowej, pięknej, wrażliwej młodej kobietki- przyszłej Sławy Reportażu:)

Dziękuję wszystkim, że JESTEŚCIE.

piątek, 15 kwietnia 2011

Kwietniowe kwiecie


To melisa. Zaczyna pojawiać się ze swoim pięknym zapachem.

Ludowe nazwy: rojownik, pszczelnik, matecznik, starzyszek, cytrynowe ziele. Rośnie dziko w Afryce Północnej (Maroko, Tunezja, Madera, Wyspy Kanaryjskie), Europie Południowej i w Azji (Azja Zachodnia i Środkowa, Kaukaz, Pakistan), rozprzestrzenia się także gdzieniegdzie poza tymi obszarami:)




Tu Magnolia Gwiaździsta rozpoczyna kwitnienie. W pełni kwitnienia jest cała biała



Cebulica syberyjska


Narcyz - prawda jaki piękny?


Prymulka zwana pierwiosnkiem



Hiacynt

A to ostatni mój nabytek
Alabastrowa lampka - cała podstawa jest z alabastru.
W zasadzie nie lubię staroci, ale jej nie mogłam się oprzeć.
Zdecydowanie poprawiłam sobie nastrój tym zakupem:)

piątek, 8 kwietnia 2011

Wizyta Dyzia u lekarza

Choć Dyziowi wciąż i nieustająco zdaje się, że dopiero co skończył18tkę, jest wciąż nieustająco młody, piękny i zdrowy jak co najmniej sześć rudych rydzów, postanowił sobie zrobić przegląd zdrowotny.
W naszym ZOZie pojawił się nowy lekarz.
Dyzio pomyślał, że da mu szansę, zaszedł do Ośrodka i nagle znalazł się w nowej dla siebie rzeczywistości.
Był wewnątrz rozentuzjazmowanego tłumu. Wszyscy tłumnie walili do Nowego, pozostawiając resztę Rodzinnych - osieroconymi.
Dyzio nie lubi tłumów, poszedł do pierwszego wolnego.
Ten stwierdził: tu dobrze, tu dobrze , a tam trzeba uważać i za miesiąc się pokazać.
Czas szybko płynie. W międzyczasie od znajomych Dyzio nasłuchał się peanów na cześć Nowego.
Tym razem postanowił Go sprawdzić. Może bardziej z ciekawości niż potrzeby.
I znowu Dyzio znalazł się wewnątrz rozentuzjazmowanego tłumu. Tym razem uzbroił się w cierpliwość i zaopatrzył w czasopismo umilające okres oczekiwania.

W końcu wszedł. Lekarz wstał, miło, z zainteresowaniem zapytał co też Dyzia sprowadza?
Wyraźnie widać było zainteresowanie. Sięgnął po kartę i zagłębił się w lekturę, przejrzał wyniki, zapytał co Dyzio dostał?
Nic?
No, zostawili Dyzia bez pomocy?

Dyzio niemalże skamieniał ze zdumienia. Empatia, niekłamane zainteresowanie, chęć pomocy jaką chciano mu udzielić wywołały szok.
Jakby Dyzio wyobraził sobie lekarza marzeń, to właśnie byłby taki.

Po wizycie Dyzio stwierdził, że pan doktor jest niebezpiecznie uzależniający.
Zrozumiała stała się również obecność rozentuzjazmowanego tłumu.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Niech żyje Śmierć- ile rozrywki nam dostarcza

Co za naród
Lubuje się w śmierci, a nie w życiu.
Usta pełne sloganów, gdy przychodzi do pracy: uciążliwej, monotonnej, niespektakularnej, ciężkiej- to wszelkimi sposobami usiłuje od niej uciec.
Pokutuje przekonanie, że taka praca jest dla jeleni i tych, co nie potrafią sobie poradzić.
Nawet codzienność odmierzana jest, już od poniedziałku, tęsknotą za sobotnio-niedzielnym wypoczynkiem, jakby to on był wyznacznikiem wartości naszego życia.

Generalnie nam się NALEŻY

Klasa Panów

Kto tu chce pracować?

Ależ chcą, w ściśle określony sposób.
Następne święta, STYPO- IGRZYSKA
Obchodzenie rocznic wydarzeń dla nas tragicznych.
Wielkie fety.
Męczennicy narodów.

Nie chcę być niczyim męczennikiem.
Chcę żyć i póki to trwa, chcę się z tego cieszyć.

Szkoda mi tych co zginęli w wypadku lotniczym.
Również tych, co giną na drogach(i nikt im rodzinom odszkodowań nie wypłaci).
Szkoda mi umierających wskutek chorób i zaniedbań rozlazłej administracji, która zamiast zająć się żywymi, organizuje sobie wycieczki "all inclusive" za publiczne pieniądze.

Prezydent L.Kaczyński nie był moim ulubieńcem.
Wstydziłam się często jego zaściankowości, prowincjonalizmu i typowo sarmackiej postawy.
Nie tak sobie wyobrażam męża stanu, za jakiego chciał uchodzić.
Oczywiście, to co się stało, było zupełnie niepotrzebne.

Nie będę ronić łez po tym miernym polityku.
Dlaczego tak mówię - bo spoczywa na Wawelu i taka jest cena mojej akceptacji jako obywatela, pochówku w tym miejscu.
Mogę mówić, co czuję.

W naszej polityce królują tematy zastępcze.

Pewnie nie tylko u nas.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Wiosenne dekoracje




Lubię ładne, sztuczne kwiaty.

Oczywiście żywe też.
Tak przykro jednak patrzeć jak umierają (mimo, że taka ich natura).

Sztuczne są bezstresowe.

P.S. Kury gdaczą:)