Pewnie od 3 lat realizuję (a tak właściwie nie realizuję) swoje marzenie.
Jest nim wodospad ze strumykiem w ogrodzie.
Taki maleńki.
Według własnego (a jakby) projektu.
Wymurowany został już murek z którego w dwóch miejscach ma spadać woda.
W jednym miejscu kaskadami, w drugim z całej wysokości.
Powstałe dwa strumienie po paru zakrętach mają się połączyć i dalej płynąć razem.
Początek zrobiony. Droga strumieni wytyczona.
I stanęło.
I tak stoi już trzy lata:)
Dobra jestem w koncepcji, wykonanie już gorzej.
Może się zmobilizuję?
Szkoda mi, że inni mają na co patrzeć, a ja nie?
Kto wie?
Może to dobra mobilizacja będzie?
środa, 12 maja 2010
poniedziałek, 10 maja 2010
niedziela, 9 maja 2010
Rzepak
Jest to kwitnący rzepak.
To z jego nasion zrobiony jest olej Kujawski, a także inne oleje uniwersalne.
Jeśli upowszechnią się paliwa z olejami roślinnymi, to coraz więcej takich widoków będziemy mieli.
Tak oto w niezauważalny sposób następują zmiany.
Kto by pomyślał?
Mnie zawsze zadziwia widok i zapach kwitnących kwiatów.
środa, 5 maja 2010
Przedsiębiorczość- fakty i mity
Mity dotyczące ludzkiej przedsiębiorczości i jej efektów są tak głęboko zakorzenione jak choćby uważanie dobra wspólnego za niczyje.
Powiedzmy, pracuje X na etacie dostaje na rękę(nie przesadzajmy 1500zł).
Robi to co musi - bo inaczej szef będzie się czepiał i marudzi, że tak jest wykorzystywany, płacą mu grosze itd.
W sumie wszystko się zgadza.
Frustracja X jest tak wysoka, że postanawia założyć biznes.
Co zarobi, to będzie miał sam:)
X w wojowniczym nastroju, przechodzi z pełnym zapałem drogę przez mękę jaką jest założenie własnej firmy.
X pełen pozytywnych emocji pracuje. Zakładamy najlepszą z możliwych opcji - ma zbyt na to, co oferuje:)
Po miesiącu X odkrywa, że aby być w zgodzie z własnym sumieniem ma zanieść do ZUSu 850zł,
wtedy będzie należeć mu się ubezpieczenie zdrowotne, rentowe i emerytalne.
Kwoty te są naliczane ze średniej krajowej(coś koło 3 100zł).
Gdy pełen euforii X popracuje z 15 lat na swoim, odprowadzając składki naliczane ze średniej krajowej, to szanowna instytucja Zus, prześle mu wyliczoną prognozowaną emeryturę.
Jest to kwota ok 300zł na mc
Zmobilizowany X wpadnie w jeszcze większą euforię i tak zacznie pracować, jak w tym dowcipie o budowlańcu co latał z pustą taczką, bo nie miał czasu jej załadować.
Gdy trafi się podły wolny dzień, sfrustrowany X zacznie się zastanawiać, co się stało z jego pieniędzmi?
Przecież jak był pracownikiem, to często pracodawca ubezpieczał go z niższej kwoty, a i tak wyższej emerytury by się doczekał.
Przychodzi X-owi do głowy, że państwo nasze każdego prywatnego przedsiębiorcę traktuje jak potencjalnego złodzieja, co na pewno na boku sobie coś urywa.
A jak sobie nie urywa, to głąb, durnota i ma to na co zasłużył.
Powiedzmy, pracuje X na etacie dostaje na rękę(nie przesadzajmy 1500zł).
Robi to co musi - bo inaczej szef będzie się czepiał i marudzi, że tak jest wykorzystywany, płacą mu grosze itd.
W sumie wszystko się zgadza.
Frustracja X jest tak wysoka, że postanawia założyć biznes.
Co zarobi, to będzie miał sam:)
X w wojowniczym nastroju, przechodzi z pełnym zapałem drogę przez mękę jaką jest założenie własnej firmy.
X pełen pozytywnych emocji pracuje. Zakładamy najlepszą z możliwych opcji - ma zbyt na to, co oferuje:)
Po miesiącu X odkrywa, że aby być w zgodzie z własnym sumieniem ma zanieść do ZUSu 850zł,
wtedy będzie należeć mu się ubezpieczenie zdrowotne, rentowe i emerytalne.
Kwoty te są naliczane ze średniej krajowej(coś koło 3 100zł).
Gdy pełen euforii X popracuje z 15 lat na swoim, odprowadzając składki naliczane ze średniej krajowej, to szanowna instytucja Zus, prześle mu wyliczoną prognozowaną emeryturę.
Jest to kwota ok 300zł na mc
Zmobilizowany X wpadnie w jeszcze większą euforię i tak zacznie pracować, jak w tym dowcipie o budowlańcu co latał z pustą taczką, bo nie miał czasu jej załadować.
Gdy trafi się podły wolny dzień, sfrustrowany X zacznie się zastanawiać, co się stało z jego pieniędzmi?
Przecież jak był pracownikiem, to często pracodawca ubezpieczał go z niższej kwoty, a i tak wyższej emerytury by się doczekał.
Przychodzi X-owi do głowy, że państwo nasze każdego prywatnego przedsiębiorcę traktuje jak potencjalnego złodzieja, co na pewno na boku sobie coś urywa.
A jak sobie nie urywa, to głąb, durnota i ma to na co zasłużył.
wtorek, 4 maja 2010
Długie kwitnienie kwiatów
Moja magnolia przed domem raczy nas swoim pięknem już parę dni.
Jest najbardziej efektowna, odkąd zaczęła kwitnąć.
Walczyłam o ich życie i zdrowie parę ładnych lat - zaatakowała je choroba grzybowa, którą bardzo ciężko wytępić.
Udało się.
Mimo tego, że śnieg wyłamał część górnych gałęzi, prezentują się nieźle.
niedziela, 2 maja 2010
sobota, 1 maja 2010
Odświeżanie codzienności
Zrobiłam sobie miesięczny kalendarz sukcesów.
Na wielkiej płachcie papieru wymalowałam dni miesiąca.
Przywiesiłam w strategicznym miejscu w kuchni. Na widoku.
Na samej górze wymalowałam motto:
"W konfrontacji strumienia ze skałą, strumień zawsze wygrywa - nie przez swoją siłę, ale przez wytrwałość." - Budda
Określiłam, co może dla mnie być sukcesem w danym dniu, i zaznaczam.
Tego dnia zrobiłam coś w tej dziedzinie, a również w innej.
Następny dzień jest słabszy, ale się mobilizuję.
Już trzeci miesiąc tak działam.
Muszę powiedzieć, że mnie to aktywizuje.
Zauważyłam tendencję zwyżkową z kwietnia w stosunku do marca.
Jestem optymistką i wierzę, że maj będzie jeszcze lepszy.
Zdarzyło się również , że zarzuciłam całkowicie jeden z punktów.
Myślę jednak, że przyjdzie czas i wrócę do tego wyzwania na poważnie.
Tak sobie urozmaicam codzienność:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)