Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie pracodawcą jest kobieta. Posiada dzieci.
Swój czas dzieli między organizowaniem firmy, dom - w którym samo nie chce nic się zrobić, męża i dzieci.
Aby ułatwić sobie pracę, przyjmuje pracownicę.
Pracy jest dużo, zwykle oszczędnie gospodarując, nie ma w małych prywatnych polskich firmach przerostu zatrudnienia.
Pracownica po jakimś czasie zachodzi w ciążę.
Wszyscy się cieszą - jej szefowa też.
Ponieważ ciąża w Polsce to ewidentny stan choroby, pracownica zaraz jak stwierdziła, że "jest", poszła na zwolnienie lekarskie, wykorzystawszy wcześniej cały przysługujący jej urlop wypoczynkowy.
W sumie wszyscy na tym etapie są w miarę zadowoleni.
Choć szefowa musi zapłacić za urlop wypoczynkowy oraz 33dni zwolnienia lekarskiego(co daje razem 51dni płatnych pracownicy) i w tym czasie pracować za dwie osoby, ewentualnie nająć kogoś i dodatkowo go ubezpieczyć i zapłacić.
Zaniedbuje więc jeszcze bardziej swój dom i dzieci w imię celów wyższych.
Pracownica wraca do pracy z początkiem roku kalendarzowego na 1(jeden) dzień.
Tym sposobem ZUS nie będzie sprawdzał zasadności zwolnień, bo dzięki takiemu manewrowi pracodawca musi w nowym roku znowu płacić 33dni.
Do rozwiązania ciąży, kobiety nie ma w pracy.
Następnie jest urlop macierzyński.
Gdy się kończy, pracownicy nieobecnej w firmie rok, należy się urlop wypoczynkowy.
Właśnie przypomniała sobie, że nabyła uprawnienia właśnie w tym roku do 26dni- co nam daje ponad 5 tygodni wypoczynku - za co musi zapłacić oczywiście ten, kto czerpie korzyści z jej pracy.
Po 3 letnim urlopie wychowawczym pracownica przynosi zwolnienie lekarskie.
Do tego czas leci i należy jej się, jak psu buda, urlop wypoczynkowy - przecież figuruje jako pracownik- więc wszystkie świadczenia jej się należą.
Wymówienie nawet jak dostanie to z 3 miesięcznym okresem.
Chciałam się zapytać jak stara się pracownik na wymówieniu?
Sfrustrowany, zdesperowany, z poczuciem krzywdy(bo zawsze będzie miał krzywdę).
W najgorszym przypadku (najlepszym dla pracownicy) pracodawca musi ponieść koszty prawie półrocznej nieobecności - odprowadzić podatki, ZUSy, wypłacić pracownicy wynagrodzenie - za przywilej bycia mamą.
To jest punkt widzenia pracodawcy.
Skoro państwo polskie chce aby były dzieci, to niech samo finansuje takie pracownice, a nie szuka sponsorów - i jeszcze uważa zaistniałą sytuację za normalną..
Zapomniałam dodać.
Szefowej nic się nie należy.
Ani macierzyński(tylko dla pracownic), ani wypoczynek.
Ani ochrona jej pracy- nie ma w Polsce zwyczaju ochrony tego co polskie. Przecież obce jest na pewno lepsze.
Mają tylko prawo do pracy.
Dochodzę powoli do wniosku, że nie mają racji bytu, w aktualnych warunkach, małe firmy.
Ciekawe, kto zorganizuje nam pracę?
I zapewni te wszystkie, stworzone z myślą o administracji(może jestem w błędzie), świadczenia?