poniedziałek, 9 listopada 2009

Geometria i algebra




Kulinarnie:





Obyczajowo:



Wstrętna jestem, bo pewnie już wszystko obejrzeliście.
Ale siedzę i płaczę ze śmiechu :DDD

sobota, 7 listopada 2009

Całe złoto świata


Posiadam przepiękną książkę Alaina Ayache "Listy do mojej córeczki"
Książka jest przepełniona miłością, czułością, mądrością jaką rodzic chce obdarzyć swoją uwielbianą córkę (chcę się czasem tak poczuć).
Jak jest mi źle to do niej wracam:)
(facet też się mądrzy, ale uwielbiam takie mądrości)

"Naszym życiem nie kierują władcy, ani filozofowie, lecz my sami.

Błędem jest oczekiwać od losu jakiegoś znaku, który wskaże właściwą drogę.

Ludzie od niepamiętnych czasów szukali szczęścia, przemierzając świat.

Pamiętaj Córeczko, że całe złoto świata nosisz w sobie, jak każdy z nas.

Musisz w sobie drążyć, szukać jak najgłębiej, a z pewnością znajdziesz siły, jakich byś się nigdy nie spodziewała.

One właśnie pozwolą Ci osiągnąć szczęście - jeśli nie materialne, to przynajmniej duchowe."

Na zdjęciu są rajskie jabłuszka :)

Klienci

Dzisiaj mieliśmy trzech specjalnych klientów.

Weszli, zachowywali się agresywnie.

Za część zakupów zapłacili, co im się podobało otworzyli, pojedli, resztę zostawili nie płacąc.

Już chyba wolę złodzieja co się kryje z tym co robi.

Na pobliskiej stacji paliw, po meczu nadjechali kibice. Wparowali, wzięli co chcieli, odjechali.
Teraz jak jest mecz to stacja jest zamknięta.

piątek, 6 listopada 2009

Mądrzenie się :)

W czasie dzisiejszego picia herbatki z moją koleżanka "Dobrą Wróżką"- o pokolenie starszą, doszłyśmy obie do konkluzji, że my jako naród nie potrafimy ze sobą rozmawiać.

Generalnie.

To co mówimy to zwykle są komunikaty.

Ponieważ nie nabyliśmy tej umiejętności w domach rodzinnych, bardzo nam jest trudno wypracować tego typu zalety.

Słowa krytyki, choćby najmniejszej oznaczają często dla nas negację osoby.

Przecież tak nie jest.

Zwykle krytykuje się zachowania,określa inne interpretacje tych samych spraw.

Nie ma to nic wspólnego z negacją osoby, którą możemy lubić, nawet bardzo.

Jeżeli ktoś stwierdził, że np ja się mądrzę, albo nie mam racji to czy znaczy to, że do niczego się nie nadaję w ogóle?
Proszę mi odpowiedzieć.
P.S.
Ja wiem, że się mądrzę :)
Małe są szanse, że się zmienię, bo lubię to robić - na zgubę słuchaczy albo czytelników :)

środa, 4 listopada 2009

Herbatka z kardamonem

"Kardamon pobudza i ożywia, odświeża oddech i wpływa pozytywnie na przemianę materii. Dzięki niemu poczujesz się lekko i będziesz mieć chęć na długie igraszki z ukochanym."

Proszę proszę.
A ja zrobiłam sobie herbatkę z kardamonem, bo nikt jej pić nie chce:)

No to padło na mnie.
Spodziewając się strasznego smaku,dosypałam cukru i dołożyłam cytryny.

Chyba będzie moją ulubioną :)

No to idę do domu.

Może jaki men się nadarzy (oczywiście chodzi o te "długie igraszki z ukochanym").

wtorek, 3 listopada 2009

Odmienność I




Lady GaGa , znana piosenkarka, przyznała na swoim blogu że jest hermafrodytą (obojnakiem) - choć nie jestem pewna czy to nie chwyt reklamowy.

Cytat: "Nie wstydzę się tego, tylko nie rozpowiadam tego każdemu. Tak, mam narządy męskie i kobiece, lecz czuję się kobietą... Nie mówiłam o tym bo to dla mnie nic wielkiego"

"Problem naturalności rzeczy nienaturalnych podjął przed stu laty Marcel Proust w swoim cyklu powieściowym "W poszukiwaniu straconego czasu", zwłaszcza w "Sodomie i Gomorze", gdzie przywołuje wypierane wspomnienie dawnych, "próbnych epok, gdy nie istniały jeszcze kwiaty rozdzielnopłciowe ani zwierzęta jednopłciowe", gdzie panowało "pierwotne obojnactwo, którego ślad zdają się przechowywać szczątki męskich organów w budowie kobiety, a żeńskich w budowie mężczyzny".

W pewnych fazach rozwoju nie jesteśmy całkiem utożsamieni z własną płcią, musimy się jej w jakiś sposób nauczyć. Związani z matką i ojcem, dorastając, przesuwamy swoje preferencje. Wiele czynników składa się na tworzenie własnej tożsamości seksualnej, która może przybierać wiele odcieni i podobno nigdy nie jest w stu procentach jednolita.

To, co społeczeństwo, broniąc się przed odmieńcami, uznaje za nienormalne czy zboczone, okazuje się częścią natury - ale uświadomienie sobie tego przerasta nasze możliwości. Cudza inność uświadamia nam coś, czego nie chcemy wiedzieć o nas samych, bo kwestionuje to naszą własną tożsamość. Zwłaszcza tożsamość mężczyzny.

Najfatalniejsze, co może zdarzyć się w wychowaniu dzieci, to wyrobienie w nich wstrętu do samych siebie, do własnego ciała, niezgody na siebie takiego, jakim się jest. Już zwykłe "nie garb się!" może mieć niedobre konsekwencje, a co dopiero brak akceptacji własnego dziecka odmieńca. "
Tadeusz Sobolewski - Nienormalność - częścią natury

Mam wewnętrzna potrzebę napisania na ten temat.

Oświadczam jednak na początku wszem i wobec, że jestem hetero, żyję w związku z mężczyzną, a ten wpis jest wyrażeniem mojej solidarności wobec ludzi (podobno jest ich ok 10%populacji) , którzy żyją w rozdarciu ze względu na niekompatybilne odczuwanie swojej płci biologicznej, kulturowej,społecznej.
Nie jestem ani lepsza, ani gorsza od kogokolwiek.
Pragnę tą wstępną uwagą wytrącić komuś argument, że załatwiam własne interesy.

Otóż, tym wpisem, załatwiam interesy nas wszystkich.

Jest tych ludzi na tyle dużo, że w centralnej bazie danych na płeć przewidziano cztery możliwości: m, k, m - który był kobietą, oraz k - która była mężczyzną.

Sytuacja, gdy ktoś rodzi się hermafrodytą, ale jest pewien psychicznie swojej płci jest luksusowa w całym swoim dramacie.
W dzisiejszych czasach wystarczy trochę pieniędzy i problem może być rozwiązany fizycznie. Pozostaje jeszcze pamięć i podłość ludzka.

Gorzej zdecydowanie jest w pozostałych przypadkach.
Zewnętrzne cechy płciowe (w omawianym przeze mnie przypadku) nie mają takiego znaczenia.
Co dzieje się, gdy osoba z cechami płciowymi danego typu odkrywa w wieku dorastanie (najbardziej burzliwym), że swoje uczucia lokuje w osobnikach tej same płci?
Od kogo może liczyć na wsparcie?

Jak sama się czuje?

Co myśli o sobie?

Czy znajdzie akceptację u najbliższych, kolegów ?

Jesteśmy wszyscy obrzydliwymi egoistami.

Wydaje nam się, ze świat może istnieć tylko w nam znanym wydaniu, czujemy się w nim bezpieczni.

Nie przyjdzie nam do głowy, że jest różnorodny, kolorowy, a z cech z którymi człowiek się rodzi nie należy szydzić, naigrawać się ani potępiać, bo nie mamy wpływu na to, że posiadamy np. krępą budowę ciała.

Niestety w takim zaprzeczeniu miłości bliźniego zabetonowana jest postawa kościoła katolickiego.
Ślepi i głusi.
Oczywiście, gdy przedstawia się świat jako czarno - biały, to łatwo jest manipulować ludźmi, jeśli tylko przyłapie się ich na odmienności.

W zamiarze moim jest powrót do tematu. Może dokształcę się.
Może coś lepiej będę potrafiła przekazać.
Może ktoś zechce włączyć się ewentualnie w poszerzanie tematu w komentarzach?
Zapraszam. :)
Czytam aktualnie książkę J. Butler - "Uwikłani w płeć" oraz chcę zdobyć Robert Aldricha - "Geje i lesbijki. Życie i kultura"

poniedziałek, 2 listopada 2009

Konkurencja

Należy życzyć konkurencji jak najlepiej, bo w innym wypadku (gdy jej się nie wiedzie) szaleje.

Moja główna konkurencja postanowiła zrobić remont generalny u siebie, a w pozostałych sklepach remanent.

Jak się jest potentatem, to można sobie pozwolić na wszystko.

Nawet na to , aby nie powiadomić piekarni, mleczarni o przestoju. Niech sobie robią z tym towarem co chcą, a klienci niech po dniu wolnym dadzą na kanapki dzieciom po ziemniaczku, albo kluseczce.

Gdyby piekarnie wiedziały, to wiedziałaby i konkurencja.

Jeszcze coś więcej by zarobiła?

Przyhołubiła stałego klienta?

Cóż mogę powiedzieć.

Mogę się tylko pośmiać, no i idę do pracy.

Będziemy walczyć z klientem, że takie słabe zaopatrzenie i nie potrafimy sobie z tym poradzić :)

Moja wina
Moja wielka wina :DDD